Cyberiada

„Cyberiada” to zbiór opowiadań o Trurlu i Klapaucjuszu, istotach cybernetycznych, elektronicznych, blaszanych i mechanicznych, więc z punktu widzenia nas, bladawców, sztucznych. Ale ponieważ nas, glejowatych pratubylców galaktycznych powołanych do istnienia przez przypadek z kisielu, już nie ma, więc nasze zdanie się nie liczy. Wszechświat pełen jest istot takich jak Trurl, bardzo rozumnych, które wolą nie pamiętać, że pochodzą od pierwotnych maszynek zbudowanych przez kisielowatych bladawców.  Trurl i Klapaucjusz to wybitni konstruktorzy, przyjaciele i zarazem rywale. Odbywają podróże po Wszechświecie oferując swe usługi. Wyplątują się z pułapek zastawianych przez chciwych i okrutnych zbójców oraz jeszcze paskudniejszych królów. Zgarniają nagrody, zdobywają majątek i sławę. A co ważniejsze, podnoszą swe umiejętności. Zaczynają od zbudowania najgłupszej maszyny rozumnej we Wszechświecie, a w chwili gdy się z nimi rozstajemy, tworzą  cywilizacje złożone z tłumów rozumnych, świadomych, obdarzonych wolną wolą istot. Jednym słowem, istot takich jak my. W ten sposób autor awansuje swych bohaterów do rangi bogów. Groteskowych, ułomnych, pełnych dobrej woli lecz nieudolnych, jak na tak wysoką rangę to raczej głupich, ale bogów – stwórców. Oczywiście ten chwyt służy do przedstawienia problemów głębokich, filozoficznych, otchłannych i etycznych, ale co za dużo to niezdrowo, mnie taki awans dwóch na początku błaznów – przeszkadza. Ja się nie zgadzam, żeby jakiś Trurl trzymał w szufladzie miliardy stworzonych przez siebie istot rozumnych. Istot różnych od nas budulcem ciała. Ale takich jak my pod względem umysłu i duszy, czyli w gruncie rzeczy – nas. W świecie Cyberiady koleś imieniem Trurl w przerwie między ważniejszymi zajęciami stwarza rozumne istoty czy to na sztuki bo akurat potrzebuje adwokata, czy to masowo tworząc całe cywilizacje, a potem te istoty ot tak mimochodem, unicestwia. Trurl z Klapaucjuszem to obrzydliwi masowi mordercy, ociekający elektroniczną krwią. Pogarda zaś autora dla – w gruncie rzeczy – ludzi, jest niesłychana. Sorry, wiem, zbluźniłem przeciw Lemowi, ale tak właśnie myślę po wgłębieniu się w treść Cyberiady.

Poza tym – język Cyberiady również zasługuje, według mnie, na powiedzenie co za dużo, to niezdrowo.  Owszem, jest wspaniały. Lem robi z polszczyzną co chce. Jego słowotwórstwo jest pełne inwencji, barokowe rzekłbym. Aż za bardzo. Ilość i jakość neologizmów najpierw budzi podziw, potem niecierpliwi, nuży, wreszcie wkurza. Akcja ginie pod lawiną językowych figli i filozoficznych dywagacji. Ale najważniejsza w Cyberiadzie  (jak zwykle u Lema) jest właśnie owa filozofia ukryta pod  osłoną groteski. Pod osłoną  żartów kryją się kolejne dna. Spróbowałem ich dosięgnąć.

Moim zdaniem Cyberiada jest antyhumanistyczna, antykomunistyczna, antyliberalna, antyreligijna i głęboko pesymistyczna. Cyberiada to śmiech przez łzy. Po kolei:

  1. Dlaczego antyhumanistyczna przedstawiłem powyżej. Lecz jeszcze powtórzę: my, istoty rozumne znaczymy tyle, co insekty. Byle kto powołuje nas do istnienia, byle kto sprawia nam Sąd Ostateczny, nie ma w tym wszystkim żadnego celu ni sensu.
  2. Komunizm to inżynieria społeczna która ma na celu uszczęśliwienie ludzkości przez likwidację tradycyjnego społeczeństwa i budowę, pod przymusem, nowego, obmyślonego według naukowych zasad. Szczęście powszechne ma zostać osiągnięte na drodze działań kolektywnych. W kilku opowiadaniach autor przedstawia fiasko i kompletną klapę takich działań. Malapucy Chałos, co noc wskrzeszany i mordowany, po wiek wieków będzie pokutował za klęskę swego planu mającego za cel sprawiedliwość, spolegliwość i powszechne szczęście
  3. Liberalizm to ideologia  według której wolność jest nadrzędną wartością. Wolność ma charakter indywidualistyczny. Najważniejsza jest jednostka i jej szczęście. W kilku opowiadaniach autor przedstawia fiasko i kompletną klapę… i tak dalej, jak wyżej.
  4. Antyreligijna – często pada w Cyberiadzie kategoryczne stwierdzenie, że Boga nie ma. W kilku miejscach religia przedstawiona jest z ironią, jako coś absurdalnego.
  5. Głęboko pesymistyczna. To stwierdzenie wynika z czterech powyższych. Kolektywizm na nic, indywidualizm do bani, religia to ściema, hedonizm prowadzi do przesytu i zgonu z zapasienia, więc co pozostaje? Nic, tylko siąść i płakać. To dotyczy wszystkich istot rozumnych, których egzystencja nie ma celu ni sensu. A jeśli chodzi o Homo Sapiens, to jego perspektywy są jeszcze bardziej ponure, niż istot z których Trurl i Klapaucjusz się wywodzą. Homo Sapiens zniknie jako model kompletnie niewydolny i przestarzały. To jest stały motyw w twórczości Lema, obecny również w Wielkości urojonej, Bajkach robotów, w zbiorze opowiadań Ciemność i pleśń.

Jakie jest więc moje zdanie o Cyberiadzie? Sam nie wiem. Za każdym razem kiedy o niej myślę, myślę co innego. Ale zawsze przychodzi mi na myśl powiedzenie: co za dużo, to niezdrowo.

 

Jedno przemyślenie nt. „Cyberiada”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *