część XVIII

 -A ja owszem, znam – pochwaliła się XX
-Ja też – dodała Jolka.
-Zapewniam cię, że jest żywa choć niezdrowa – rzekła XX.
-Naprawdę?! – Mateusz poderwał się, od gwałtownego ruchu łupnęło mu w głowie  więc jedną ręką złapał się za ciemię, drugą przytrzymał się stołu.
-Naprawdę. Ktoś chciał ją zabić dźgając nożem. Byłoby mu się udało, gdybyśmy akurat nie nadeszły. Nie spodziewał się drań nikogo w środku nocy, więc był zaskoczony. Niestety, my też dzięki czemu zwiał przez okno po rynnie. Byłybyśmy go zastrzeliły albo złapały, gdybyśmy nie musiały ratować Ady. Każda sekunda była cenna, szczęściem miałyśmy zestaw medyczny, wszystko prędko, dosłownie w ostatniej chwili udało się nam przerzucić ją do OS dzięki temu, że akurat był planowy przerzut. Z lasu helikopter przewiózł ją prosto na salę operacyjną więc wyżyje, choć jest w śpiączce.
-Bogu niech będą dzięki! – Świątecki roześmiał się. – Prawdę mówisz? Nie kłamiesz?
-Jak mamę kocham.
-Do jakich os żeście ją wrzuciły i co ją niby zabrało z tego lasu?
XX podeszła do komody, wysunęła szufladę, wyjęła z niej dość grubą, czarną płytkę.
-To jest kalkulator – rzekła. – Taki egzemplarz pokazowy dla niedowiarków. Dość skomplikowany, oprócz dodawania i mnożenia ma  różne sinusy, cosinusy, logarytmy itp. Jesteś inżynierem, poznasz się na tym. Zobaczysz, że w waszym świecie nie ma czegoś choćby zbliżonego do tego cacka. To zastępuje liczydło, kręciołek, suwak logarytmiczny, tablice trygonometryczne, a nawet potrafi jeszcze więcej. Proste w obsłudze, naciskasz co trzeba, i tyle. Masz, zapoznaj się, wtedy łatwiej ci będzie uwierzyć, że jesteśmy dziewczyny z innego świata. Tutaj jest świat który nazywamy TT, my jesteśmy z OS. Ale to nie są zupełnie obce światy. One są powiązane. Jakby sprzężone ze sobą.
Świątecki badał kalkulator i coraz większe zdumienie malowało się na jego twarzy.
-No cóż, to bajka jak z komiksu – rzekł. – W którą chyba muszę uwierzyć – dodał po pewnym czasie. –  Takiej maszynki na pewno nie mają nawet w Ameryce. Jest niesamowita. Czy chcesz powiedzieć, że Ada z wami współpracowała?
-Nie – odparła XX. – Ona jest jedną z nas. Konkretnie, naszą szefową.
-To już przesadziłaś – roześmiał się Mateusz. – Przecież to Adela Herdegen, całe jej życie, od małego, jest dobrze znane, pochodzi z bardzo znanej  kiedyś rodziny!
-Czyżby? – spytała XX – A kto tu znał Adelę Herdegen zanim przybyła do Krakowa? Tylko Słabikowski i pani Iwańska. W każdym razie, tak twierdzą. Ludzie potwierdzą nie takie rzeczy, jeśli mają interes. Słabikowski robi to dla pieniędzy, pani Iwańska dla Polski. Bo my chcemy dobrze dla tutejszej Polski. Okazuje się, że co dobre dla Polski to dobre dla całego TT, a co dobre dla TT to dobre dla OS. Ada, która naprawdę nazywa się Dominika Dzięgiel, już dawno by ci wszystko powiedziała, gdyby nie pewien problem, który ją dręczy. Jeśli z tego powodu ją porzucisz, to jesteś jeszcze większym dupkiem, niż mogę sobie wyobrazić.
-O co chodzi? – spytał. Najeżył się wewnętrznie, otoczył wałem sztucznej obojętności, by być gotowym na wszystko. Prawdopodobnie zaraz potwierdzą się najgorsze przypuszczenia, z jakimi szedł do tego lokalu. – Mówże wreszcie, głowa mnie boli od czekania – oburącz złapał się za głowę. – I od tego, że ta dzierlatka walnęła mnie patelnią.
-Walnęłam, bo miałeś rewolwer – odparła Jolka.
-Nie mam pretensji – rzekł Mateusz. – Powiecie mi nareszcie, jaką tajemnicę ona przede mną ukrywała, czy nie powiecie?
-To bardziej cię interesuje niż fakt, że pochodzimy z innego świata? – zdziwiła się Gabriela.
-W tej chwili, właśnie tak.
-Najlepszy moment by Ada, zostańmy już przy tym imieniu, przybyła do Krakowa, to podjęcie studiów – stwierdziła XX. – Dawny świat przedmaturalny zostaje gdzieś daleko, tu jest nowa, nieznana, jak wiele podobnych panienek. Oczywiście takich smarkul zaraz po maturze nie wysyła się na misje w obce światy. Musiano Adę odmłodzić, w rzeczywistości jest od ciebie o rok starsza. To właśnie ją dręczy.
-Że co? – Mateusz wybuchnął śmiechem, ale zaraz znowu złapał się oburącz za obolałą głowę.
-Tak właśnie, dręczyła się, że jest taka stara. Ty nigdy nie zrozumiesz kobiety. Byłaby już dawno cię wtajemniczyła, gdyby nie ten problem. Skoro sprawa się wysypała, to możemy spokojnie cię wtajemniczać. Na początek pasowałoby ogólnie, o tych przesunięciach między światami. Tylko że, ja nie jestem w tym zbyt biegła. To może któraś?
-Ja – zgłosiła się Mańka. – Kto chce niech słucha, Zwłaszcza nasz gość i Cesia, która też nie ma o tym pojęcia.
-I ne chac  imeć – jęknęła Cesia. – Ale zimko, słuszaju.
-Kiedy przenosi się materia, w szczelinach pomiędzy światami następuje załamanie czasu. Stąd przesunięcia czasowe które nas spotykają, stąd i oddziaływania jakie przenosimy są przesunięte. Kiedy się przenoszą niematerialne wpływy, załamania czasu nie ma. Czy to jasne?
-Niezupełnie – odparła Elżbieta.
-Nerozumim ja tobe nick a nick – stwierdziła Cesia.
-Czy to po chorwacku? – spytał Mateusz.
-Po wielecku – Mańka wyręczyła Cesię w odpowiedzi.
-Wieleci, to chyba wczesne średniowiecze. Czy ona jest ze wczesnego średniowiecza?
-Ceż za bibecny hluptak, posechnout sranda – odparła Cesia.
-Cicho tam, oboje – poprosiła stanowczo Mańka. – Słuchajcie uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzać. Ty Elżbieta pochodzisz z OS z dwa tysiące trzydziestego trzeciego roku. Wylądowałaś w TT w trzydziestym dziewiątym. Twoje czyny tutaj, czyli oddziaływania OS na TT, są przesunięte o dziewięćdziesiąt cztery lata. Działając teraz w TT, wpływasz na przyszłość TT. Jasne?
-Tak, to nam wolno – przyznała Elżbieta.
-Skutki wciąż widać w dwa tysiące trzydziestym trzecim w TT, a ten rok w sposób równoległy, bez przesunięcia, oddziałuje wpływami niematerialnymi na dwa tysiące trzydziesty trzeci w OS. Nie ma tu żadnej pętli czasowej.  To samo dotyczy dwa tysiące trzydziestego czwartego i tak dalej. To twoja przyszłość, którą wolno kształtować w miarę sił.  Nie ma pętli. Ale twoje tegoroczne działanie tutaj wpłynie na tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty w TT, on wpłynie na trzydziesty dziewiąty w OS, na czterdziesty w TT który wpłynie na czterdziesty w OS, i tak dalej. A te wszystkie lata w OS to twoja przeszłość. Jest pętla?
-Jakby była – przyznała z wahaniem Elżbieta.
-No właśnie – przytaknęła Mańka. – Ale nieostra i nieoczywista, więc, do pewnego stopnia, dozwolona. W przeciwnym razie nie mogłybyśmy tutaj nawet palcem ruszyć. Światy się rozdzieliły, się różnicują, związki coraz dalsze, wpływy coraz słabsze, wobec tego coraz więcej nam tu wolno. Ale, niestety, wpływy wewnątrz triady zawsze pozostają.
-Dlaczego niestety? – spytała Elżbieta.
-Ponieważ ten świat czeka katastrofa. Ulegnie zepsuciu. Wpływy jakimi zionie TT na OS w dwudziestym pierwszym wieku może nie są silne, ale bardzo niebezpieczne, to istny koszmar. Prawdopodobnie, ponieważ tutaj Roosvelt przegrał z Landonem który jest izolacjonistą, USA nie przystąpią do wojny. Hitler zwycięży i, same wiecie…
Mateusz zacisnął dłonie na krawędzi stołu. Odwrócił twarz ku Mańce.
-Nie wierzę. Bóg nie dopuści. Czy jesteśmy na to skazani, według ciebie?
-Nie jesteście skazani – odparła XX. – Właśnie na tym rzecz polega, że próbujemy wpływać na przyszłość tego świata. Co jest normalne, bo nawet mrówka w jakimś maleńkim stopniu wpływa na przyszłość. Złe oddziaływania TT na OS które już zaszły są faktem. Lecz jeśli dobrze zadziałamy,  one w przyszłości zamiast potężnieć znikną, a właściwie oddziaływania pozostaną lecz nie złe a takie sobie, neutralne. A te złe wpływy które zaszły okażą się błędem pomiarowym, nieporozumieniem, przelotnym efektem czegoś nieistotnego. Dlatego nasza misja jest dla nas bardzo ważna, zwłaszcza że wy też odkryjecie kiedyś przejścia między światami. Jeżeli wtedy będzie panował u was morderczy, zwyrodniały reżim, możemy się spodziewać najazdu na OS szczególnie wrednych agentek.
-Czy między światami mogą podróżować wyłącznie kobiety?
-Z różnych względów, tak – odparła XX. – Od niemal dwudziestu lat dziewczyny pracują nad powstrzymaniem Hitlera. W dwa tysiące dwudziestym Marta Kądziołek, z narażeniem życia, na chybił trafił, jako najprawdopodobniej pierwszy człowiek w historii triady, została przerzucona między światami z OS do TT. Przy bezpośrednim przerzucie przesunięcie wynosi dziewięćdziesiąt dziewięć lat, więc wylądowała tu w dwudziestym pierwszym, tuż po wojnie bolszewickiej…
-Zaraz, zaraz – zdziwiła się Elżbieta. – Przecież polskie przerzuty trwają od trzydziestego, dzięki Marioli Rakszas, której równanie demona drugiego stopnia pozwala obejść blokadę nałożoną na nas przez ONZ…
-Czyli przez Ruskich, Amerykanów i po części Niemców – uzupełniła Mańka.
-Skąd wyście ją wytrzasnęły? – zdziwiła się XX – Byłam pewna, że wszystkie nasze dziewczyny znają taką bohaterkę, jak Marta Kądziołek. Jak możesz o niej nie wiedzieć?
-Ona choć ma braki w szkoleniu teoretycznym, jest mniej więcej w porządku – zapewniła Mańka. – Słuchaj Ela, chodzi o to, że Martę przerzucono legalnie w dwa tysiące dwudziestym, jeszcze przed blokadą. Potem opadł szlaban i dopiero po dziesięciu latach przełamała go Mariola Rakszas, jej równanie demona, nasze tajne przerzuty, i tak dalej… Mówi się, że Marta nieźle tu narozrabiała?
-O tak. Wtedy TT był tak blisko OS, że ledwie nas tolerował. Marta nie mogła zorganizować spisku na Hitlera gdy był jeszcze kiepskim malarzem, nie mogła pracować w Polsce…
-Jak to działa, taka blokada?
-Różnie. Straszny lęk, pewność, że zaraz się umrze, dziwne i niebezpieczne przypadki. Senne koszmary a nawet halucynacje na jawie. Wszystko to odpychało Martę jak najdalej od obiektu który chciała zmienić, czyli od tutejszej Polski, wtedy tak mocno powiązanej z naszą, że niemal tożsamej. Uspokoiło się dopiero na antypodach, gdzie znalazła się z pewnym facetem, którego sobie upatrzyła.
-Upatrzyła? – roześmiały się Ela i Cesia. – Ciekawe, co miał takiego niezwykłego?
-Nie, źle myślicie. Upatrzyła go do celów służbowych. Benedykt Mórańka mu było.
-Wojewoda zamorski – wtrącił się Mateusz.
-Tak – potwierdziła XX. – On miał dziewczynę którą kochał i tylko na niby ożenił się z Martą, która błyskawicznie zrobiła z niego multimilionera. Nie było to trudne, skoro miała tabele z przyszłymi notowaniami giełdy i kursami walut. Zainwestować majątku w Polsce ani nawet w Europie się nie dało, więc Marta wpadła na pomysł, aby załatwić ojczyźnie kolonie. Przygotowała ekspedycję, którą RP uznała za swoją. Teraz to urzędnicy marudziliby pewnie ze dwa lata zanimby uznali, ale wtedy RP była młodziutka, a urzędnicy entuzjastyczni. Ekspedycja zajęła dla RP bezpańskie wyspy Balleny, w dziewięciu dziesiątych pokryte lodem, a potem atol Minerwa który wynurza się z Pacyfiku tylko podczas odpływu. Nikt tu o nim nie wiedział oprócz Marty która wiedziała, bo w OS była głośna swego czasu afera z samozwańczą mikrorepubliką Minerwy. Zainwestowali ogromny kapitał w nadsypanie i rozbudowę Minerwy. Zaczęli od solidnego schronu przeciw cyklonom na płyciźnie, sprowadzali całe okręty piasku z Australii, gdzie pojawił się ląd sadzili palmy, gdzie było płytko sadzili namorzyny, budowali falochron wokół laguny, domki na palach, nabrzeża na palach, zbudowali wielką barkę – cysternę na deszczówkę. Teraz Minerwa przypomina normalny, niewielki atol. Na Ballenach jest stacja polarna w której mieszka zazwyczaj dziesięciu polarników. Coś tam badają, polują na foki, prowadzą fikcyjny urząd pocztowy. Największy numer wykonał Mórańka już po rozwodzie z Martą. Wynajął od Liberii na dziewięćdziesiąt dziewięć lat w imieniu RP, półwysep Robertsport pomiędzy jeziorem Piso i Atlantykiem i założył tam osadę Nowy Gdańsk. Wtedy Sejm utworzył województwo zamorskie, a Mórańkę mianował wojewodą zamorskim. Województwo jest wątlutkie, nie przynosi zysków, za to wewnętrzny efekt propagandowy jest świetny, zewnętrzny również, albowiem żeby liczyć się na arenie międzynarodowej, koniecznie trzeba mieć jakąś kolonię.
-No – poświadczyła Jolka. – Ach co to był za rozwód, Benedykta z Martą, o jej. No bo najpierw było to białe małżeństwo, a sympatia Benka, Marysia, była jego kochanką. Potem małżeństwo zrobiło się aż czerwone, takie było gorące. Rozwścieczyło to Marysię która próbowała zabić ich w Gwatemali, potem Matra przeszła na hinduizm żeby móc się rozwieść i zostać żoną nababa Hajdarabadu, potem…
-No dobra, kiedy indziej dokończysz – przerwała jej XX. – W każdym razie, dziesięć lat tu rozrabiała, bo tyle trwała przerwa w przerzutach. Wreszcie dziewczyny ją złapały  i siłą wysłały do OS. Powiem wam, że patrząc z perspektywy to były piękne czasy, nie tak jak teraz – czarna dupa, jak mówią osoby źle wychowane a nawet ja, w chwilach rozpaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *